Przemówienie prezydenta WRWT z okazji 4 rocznicy powstania organizacji „Młode Winki”

Drodzy Winkowie!

Dzisiaj mijają 4 lata od powstania legendarnego już Stowarzyszenia Forumowych Pijaków „Młode Winki”. To właśnie 17 lipca 2006 na pewnym forum internetowym, jakby od niechcenia rzuciłem hasło utworzenia takiej śmiesznej organizacji która zbierałaby v-pijaków lubujących się w piciu wirtualnego alkoholu i nie tylko. Nie sądziłem że pomysł spotka się z tak entuzjastycznym przyjęciem, zwłaszcza mojego przyjaciela Dogmeata który stwierdził że taka idea nie może się marnować jako zwykły dział na niszowym forum ogólnotematycznym i od razu utworzył oddzielne forum dyskusyjne. A potem historia potoczyła się dalej sama, aż do tego miejsca w którym znajdujemy się dzisiaj…

Pomysł ewoluował i robi to w dalszym ciągu. „Młode Winki” zmieniały się żeby przetrwać. Od zwykłej ciekawostki, przez postapokaliptyczne forum fabularne, największe spamośmietnisko w internecie, po mikronację. I chociaż dzisiaj część obywateli Wolnej Republiki Winktown kojarzy tą organizację tylko z nazwy, to jednak jej duch wciąż unosi się nad nami. Ideały „Młodych Winków” wciąż są z nami, gdyż większość z nich przetrwała w formie tradycyjnych zachować Winków. Dzisiaj zamiast stowarzyszeniem staliśmy się za to czymś więcej, staliśmy się prawdziwym społeczeństwem! Moim zdaniem to krok naprzód w stosunku tego co było kiedyś i dobrze rokuje na przyszłość. I choć nasza mała społeczność wciąż styka się z różnego rodzaju problemami, to stanowimy zwartą grupę przyjaciół która może na sobie polegać, a to miejsce na stałe gości w naszym życiu. I to jest w tym najpiękniejsze że pomimo wielu lat, wielu z nas wciąż tu jest i dumnie nazywa siebie Winkami. Po drodze zgubiono gdzieś „Młodych…”, no cóż, latka jednak lecą ;) Bycie Winkiem to nie tylko głupi frazes, to prawdziwy styl życia!

Dziękuję wam wszystkim za te wszystkie lata i stawiam urodzinową kolejkę w barze „Pod Różowym Kundlem”!

(-) Talerz de Tocqueville
Stary, Młody Winek

W przededniu wojny

To może być najbardziej poważny konflikt zbrojny w jakim udział brała Wolna Republika Winktown. Wojna z Udzielnym Księstem Zakonu Templariuszy to był mały pikuś, obrona szoszoinów przed Słomagromską Republiką Ludową również, teraz stawka jest dużo większa niż prestiż zwycięstwa nad yoyonacjami. Bo oto walczymy o honor całego Pollinu!

W Zgromadzeniu Narodowym Republiki Antiki poddano pod głosowanie deklarację wojny Wolnej Republice Winktown. Wynik głosowania jest już przesądzony, a interlandzki wywiad doniósł że Antika już gromadzi wojsko. Negocjują również z najemnikami którzy mają im pomóc w zwycięstwie z nami. Wiadomo że Antika ma już 6 potwierdzonych dowódców sił zbrojnych którzy wezmą udział w konflikcie, Winktown ma 5. Obecnie szukamy sojuszników.

Towarzysze i towarzyszki!

Jeśli uważasz że jesteś sprzymierzeńcem Wolnej Republiki Winktown, nie stój z boku, pomóż nam obronić wyspę Montauk przed najeźdzcami!!! Wszystkich zainteresowanych kieruję do Pawła „Abramsa” Abramowicza (jego Gadu Gadu to: 3675214) który udzieli wam wszystkich potrzebnych informacji.

(-) Talerz de Tocqueville

Wojna o Montauk

To był kolejny, zwyczajny dzień w Winktown City. Tak jak zawsze, spora część mieszkańców zgromadziła się w „Różowym Kundlu” na popołudniowego drinka. Spokój tego miejsca został zburzony przez komunikat Pawła Abramowicza nadany w „Radiu Wolne Pustkowia” w czasie trwania ulubionej winkowej audycji radioowej: „Niejaka Republika Antica wypowiada Interlandowi wojnę o wyspę Montauk!”

Na początku była chwila konsternacji… „To my mamy jakieś wyspy poza Cubanosami?”, „Gdzie ta Antica, koło Sarmacji?” dało się słyszeć takie pytania. Abrams bardzo szybko pośpieszył z wyjaśnieniami że chodzi tutaj o interlandzką kolonię położoną na Mikrze (sąsiadującej z Pollinem planecie).
Długo nie trzeba było czekać na reakcję Winków którzy od wielu miesięcy czekali na podobne wydarzenie gdyż jak wiadomo, są bardzo bitnym narodem a ostatnimi czasami nie było specjalnie okazji do rozprostowania kości (nawet bobry gdzieś poginęły). We własnym zakresie zaczęli oni organizować własne prywatne oddziały militarne mające walczyć w obronie Montauk. I nie tylko oni! „Pomponiaste Czapeczki” z Rzeczpospolitej Sclavinii i Trizondalu również się mobilizują, w Mikrosławii Sabor debatuje nad udzieleniem pomocy Winktown i Interlandowi. To może być prawdziwa wojna światów!!!

Harold Radioactiv III – samozwańczy generał sił zbrojnych Winktown już zdążył złożyć nawet wizytę w Antice i im nawrzucać nieumiejętnie po angielsku coby uważali z kim się mierzą. To żadne stanowisko władz Wolnej Republiki, to wydane zostało dopiero po fakcie.

Wojna rozegra się przy wykorzystaniu systemu RecWar – stosowanego dosyć powszechnie w angielskich mikronacjach do prowadzenia wojen, na Pollinie raczej kompletnie nieznanym. Wiąże się to z pewnymi ograniczeniami. Winkowie m.in. nie będą mogli skorzystać ze swojego arsenału atomowego. Za to należy pamiętać że liczy się każda realna osoba biorąca udział w wojnie gdyż dysponuje ona pewną pulą punktów do rozdysponowania w ramach własnej armii (więcej o zasadach systemu na forum Wolnej Republiki w odpowiednim poddziale na forum Interlandu) – im więcej osób tym większe szanse Wolnej Republiki na zwycięstwo.

(-) Talerz de Tocqueville